December 14, 2008

Another busy Sunday...

Kolejna niedziela za nami...
Tym razem niedzielny poranek zaczal sie w sumie dosc pozno... intensywne szalenstwa sobotniego wieczoru (oj dzialo sie, dzialo! np. Gili-Gili... ale o to musicie spytac Dziadka.. ;)) tak mnie wykonczyly, ze rano wcale nie mialam ochoty wstawac... i wlasciwie to "sila" wyciagnieto mnie z lozka...
Ale skoro juz trzeba bylo wstac, to i poranna toaleta nieunikniona, mimo ze to niedziela...
Przed poludniem zajelam sie nieco lektura... to takie malo wymagajace zajecie...
Rozkrecilam sie nieco bardziej zabawa z balonami...
A potem niezla frajda bylo paradowanie w pozyczonych okularach...
Oto ja: Gabrysia-Mucha, i to z czerwonym kwiatkiem!
No ale coz.. w koncu je trzeba bylo oddac...
Ale za to zabralam swoja lale na spacerek...
Troche zimno, ale niech sie dotleni...
Jak widzicie nie proznowalam dzisiaj...
A wieczorem czekalo mnie jeszcze kilka telefonow...
W koncu musialam to wszystko opowiedziec Tacie i Cioci Madzi!

No comments: