May 31, 2008

Good mood on Sturday ;)

Exploring Mother Nature...

Oto mini foto-reportaz z wyprawy przyrodniczej do parku...


Nie tylko sama stoje i swietnmie utrzymuje rownowage... tyle wrazen w bliskosci z natura, ze nawet probuje podskakiwac i bic brawo jednoczesnie.. tak tak, to juz wyzsza szkola jazdy... ;)
Ach te kwiatki... ciekawe po kim to ja mam takie zamilowanie do tego zielska... ;)

No ale zaraz zaraz.. nie moge sie przeciez cala ubrudzic!
Wracamy... koniec na dzisiaj!
Ale spodobalo mi sie to "spotkanie z przyroda", wiec z pewnoscia musimy to powtorzyc...

Finally some sun after all this rain....

Wreszcie mamy znowu ladna pogode! Po tych wszystkich dniach deszczu wrocilo do nas sloneczko... i to takie, ze bez okularow ani rusz!A juz Wam sie chwalilam jakie mam fajne okulary sloneczne...? Super, prawda?
Jeszcze nadal pracuje nad sztuka umiejetnego zakladania ich na nos....
Ale prosze!!! Udalo sie!
Juz jakis czas temu bylo w miare ladnie i wtedy przy okazji "werandowania"mialam okazje poodklejac kilka latek z mojego pieska...
Oraz przetestowac niektore prezenty urodzinowe...
Ale przez te ostatnie dni strasznie padalo i nie bardzo byly okazje do wychodzenia na dwor..
Zabawa tylko w domu... :(
Na szczescie mam nowa lalke, wiec moglam sie nia troche zajac...Ale ilez mozna sie bawic jedna lalka... ktora na dodatek nic nie mowi, mimo ze ja po tysiac razy mowie do niej "Olá" (="czesc" po portugalsku... to teraz jedno z moich ulubionych slowek, zaczepiam kogo sie tylko da moim zalotnym "olá!"... ;))
Dla zabicia czasu musialam zaczac szukac innych zajec...
Cwiczylam na przyklad zabawe w piaskownice "na sucho"...
Ale z nudow przychodzily mi do glowy takze inne pomysly.. na przyklad "pomoge mamie porzadkowac moje ubranka"... (tzn. wywalic cala zawartosc szuflad na podloge...)Albo... "poobserwuje czy wanna na moja kapiel napelnia sie woda jak trzeba"...
No wiec cale szczescie, ze dzis wrocila juz ladna pogoda i mozna sie bylo znowu bawic na dworku.. kto to wie co jeszcze za pomysly przyszlyby mi do glowy... ;)
Miejmy nadzieje ze to slonce troche sie utrzyma... choc niestety prognozy nie sa zbyt optymistyczne...

May 16, 2008

Why having just one birthday party? I had two!

No dlaczego mialabym miec tylko jedno przyjecie urodzinowe skoro moglam miec dwa.. ;)
i dwa tory! Ten drugi jeszcze wiekszy niz pierwszy!!!

Moje drugie przyjecie urodzinowe odbylo sie w niedziele po poludniu... znow byli goscie, znow byly prezenty... ale ze mnie szczesciera! Tylko kiedy ja sie bede tym wszystkim bawic....

Tym razem mialam takze moich malych gosci.. Margarida i Mafalda - dziekuje wam bardzo, ze przyszlyscie!!! Z samymi doroslymi to by bylo nudno...

Pod koniec imprezy zrobilam gosciom popis mojego "chodzenia z pieskiem na spacerek"... jak na razie jest to jedny sposob "samodzielnego chodzenia" jaki opanowalam.. ale za to jak mi swietnie idzie!

7 May 2008... already 1 year!

Tak wygladal moj pierwszy tort urodzinowy...

...ale zanim dojdziemy do tortu opowiem wam jak wygladal moj dzien pierwszych urodzin ;)

Bo swietowanie zaczelo sie juz w zlobku... mialam tam swoje male przyjecie i wszyscy zaspiewali mi "sto lat"...

...i chociaz bylo milo, to nie bede przeciez siedziec caly dzien w zlobku w moje urodziny!!!

Po poludniu mamusia zabrala mnie do parku...



Odwiedzilysmy nasza znajoma kacza rodzinke... ale te male kaczuszki sa fajne! Gdyby umialy tez na pewno zaspiewalyby mi "sto lat"... ;)

No a wieczorem czas na gosci... wystroilam sie dla nich w nowa sukienke ;) w koncu jestem gwiazda wieczoru!

Szkoda tylko, ze jakis wstretny komar tak mnie oszpecil w moje urodziny... akurat dzis w nocy musial mi takie bable na czole sprawic.. coz za pech! Ale co tam, i tak mi wszyscy robia zdjecia ;)

... jak urodziny to i oczywiscie prezenty...

No i wreszcie dmuchanie tej pierwszej swieczki! (ok, przyznaje, mama troszke pomogla ;))

Zapomnialabym... trzeba wam przeciez wyjasnic co to za NICI tak mocno sciskam w rece... to moj "wybor" z urodzinowego stoliczka.... za przykazaniem Babci i Prababci wszystko odbylo sie zgodnie z tradycja... wybralam nici, wiec chyba nie bede takim strasznym leniem... ale uwaga - pod warunkiem ze beda mi niezle placic!, bo niemal jednoczesnie druga reka chwycilam sie za pieniazek... ;) (ktory szybko wymienilam za czekoladke... te lasuchowe zapedy to juz chyba po Tacie... ;))Kiedy goscie smakowicie zajadali moj tort urodzinowy, ja zajelam sie zabawa balonem... niech sobie pojedza spokojnie...


TO JUZ ROCZEK....

May 7, 2008

May 4, 2008

Mini holidays in Galicia, Spain


Rozpoczelismy nasza wycieczke.. ale jeszcze przed Hiszpania ktorki postoj w przygranicznej miejscowosci Valença...
A kojelny juz po stronie hiszpanskiej... Baiona!
A to juz Santiago de Compostalla...
Widzicie te fontanne? Ale mi sie spodobala... tak sie do nie rwalam, ze prawie bym sie w niej skapala!
Widok z parku na stare miasto... a Hiszpanie oczywiscie swietowali, wiec w tym parku byl akurat kiermasz i wesole miasteczko... ale rodzice sami sobie poszli w nocy na wielkie mlynskie kolo.. mnie nie zabrali! Oj, bede to sobie musiala kiedys odbic na jakims innym wesolym miasteczku.. ;)

Na placu przed Katedra w Santiago... obserwowalam golebie i cwiczylam spacerek....
Wyprawa do La Coruña...
pod wieza Herkulesa.. "pod", bo ja tam sie nie pchalam na gore.. nich sobie sami po tych schodach wlaza, ja tu sobie poczekam z tata na dole... on mi tylko podziekuje, sam przeciez tez nie jest amatorem schodow ;)
.. to juz podwieczorek na rynku La Coruñi... jak jestem gloda to zjadam gdzie mi daja ;)
Pozegnalne zdjecie.. w sepii.. na specjalne zamowienie Babci... ;)
Babciu, juz stoi w ramce czy jeszcze nie?